Certyfikat Internetowych Rewolucji

W ostatnich dniach, po otrzymaniu maila skusiłem się na zrobienie kursu marketingu internetowego, który zakończył się egzaminem online i wydaniem certyfikatu od Google. Kurs podzielony jest na 89 lekcji w formie filmów zakończonych kilkoma pytaniami sprawdzającymi. Podczas nauki, po zakończeniu danego etapu zdobywałem ‘odznaki’, razem 23. Pomimo tego, że poziom trudności jest raczej niski, doceniam jego szeroki zakres. Bez wątpienia mogę go polecić, szczególnie właścicielom firm, którzy korzystają z usług różnych agencji marketingu online. Bez wątpienia kurs ten przyczyni się do umiejętności zadawania konstruktywnych pytań, osobom, które promują Twoją firmę na różnych płaszczyznach reklamy oraz da Ci rozeznanie, jak możesz nadzorować we własnym zakresie ich skuteczność.

Marketing internetowy - Certyfikat Internetowych Rewolucji
Certyfikat Internetowych Rewolucji

Marketing internetowy – zakres kursu.

W związku z tym, że nie lubię się rozpisywać, polecam zapoznanie się z kursem na jego stronach. Poniżej opiszę pobieżnie jego zakres. Marketing internetowy i wiedzę o nim zaczynamy w pierwszej lekcji,  dowiesz się, które możliwości Internetu przyniosą największe korzyści Twojej firmie. Kolejna lekcja jest na temat poprawienia pozycji strony w wynikach wyszukiwania. Znajdziesz tu informacje na temat optymalizacji strony (SEO), trochę o SEM, które jest bardziej szczegółowo omawiane w dalszej części kursu. Kolejny, bardzo fajny dział jest o mediach społecznościowych i zaletach urządzeń mobilnych. Następny dział jest na temat reklamy. Zaczynamy poznawać podstawy mailingu, Google AdWord’s i reklam displayowych oraz możliwości wyciągnięcia korzyści z publikacji filmów. Kolejne lekcje, które szczególnie polecam, zawierają informację na temat analityki internetowej. Nawet jeżeli nie promujesz się we własnym zakresie, wiedza ta, da Ci podstawy monitorowania działań w przypadku, kiedy zlecasz to komuś innemu. Następny dział poświęcony jest sprzedaży w Internecie. Posiadanie sklepu internetowego daje ogromne możliwości, po tych lekcjach, bez wątpienia rozwiniesz jego potencjał. Ostatnie lekcje są na temat rozwoju działalności sklepu na skalę międzynarodową.

Sama forma i sposób prowadzenia lekcji jest bardzo czytelna i zrozumiała. Podobało mi się również, że prócz samej teorii, głos zabierali ‘praktycy’, którzy w przyjazny sposób uzasadniali celowość działań danego zagadnienia.

Jestem pewny, że zaliczenie tego kursu przyniesie Ci wiele korzyści i mogę go polecić zarówno laikom jak i tym bardziej obeznanym.

Biorąc pod uwagę, że branża SEO nie ma standardów, każda informacja publikowana w sieci, może nie być prawdziwa. Warto żebyś czytając takie treści, miał to na uwadze. Jeżeli chcesz wdrożyć jakieś rozwiązanie, sprawdź opinię innych  na ten temat, a jeżeli wciąż masz wątpliwości to dobrze się zastanów lub odpuść. Ja mogę Cię tylko zapewnić, że jestem głęboko przekonany, iż to co piszę jest sprawdzone i skuteczne.

Jak pisać dobre teksty pod SEO i jak zweryfikować ich poprawność.

Teksty pod SEO

Rzeczą oczywistą jest, że dobry content na stronie, to jeden z najważniejszych czynników w procesie pozycjonowania. Napiszę tu, jak sprawdzam poprawność treści z punktu widzenia SEO i jak taką treść wprowadzam do wyników wyszukiwania Google.

Najważniejszą zasadą jest unikatowa treść, jeżeli piszesz teksty pod SEO i jak zweryfikować ich poprawność. to nie kopiuj treści z innych stron. Nie oznacza to, że nie możesz napisać tekstu na podstawie innego, ale musi być on twojego autorstwa. Jeżeli już coś piszemy, to w zamyśle jest promowanie przynajmniej jednej frazy, na której nam zależy. Ilość fraz, zależy od ‘proporcji’ długości fraz do tekstu, jest to tzw. nasycenie. Tekst powinien mieć przynajmniej 300 słów, przy takiej długości, osobiście promuję jedną frazę, nie dłuższą, niż dwa, trzy, czasem cztery wyrazy w przypadku wpisów na blogu. Troszkę inaczej podchodzę do stron opisowych typu ‘o nas’, ale o tym innym razem. I jeszcze jedna istotna sprawa, jak piszesz teksty pod SEO, uważaj, aby zdania nie były za długie, chodzi o czytelność. Tyle na temat pisania.

Optymalizacja tekstu pod wyszukiwarki.

Teraz opiszę aspekt techniczny, czyli dostosowanie pod indeksowanie przez Google. W tym przypadku, najprościej jest wykorzystać WordPress-a i wtyczkę Yoast SEO. Zaczynamy analizę od wpisania wybranej frazy, wtyczka obliczy nam jej zagęszczenie. Wyniki na poziomie 1-3% są tu pożądane. Ustawiamy również meta opisy, pamiętając aby znajdowało się tam słowo kluczowe. Dobry tekst powinien posiadać również obraz (y), pamiętaj o ich opisie, również fraza jest pożądana. Dobrze jest umieścić jakiś link wychodzący, wtyczka określi czy jest ok. U mnie nadal sprawdza się dodanie przynajmniej jednego nagłówka w tekście, typu H2. Wtyczka też sprawdzi czy umieściłeś frazę w adresie URL i w tytule. Generalnie, kierując się tymi podpowiedziami, możesz mieć pewność, że dany wpis zostanie zaindeksowany, a w przypadku mniej popularnych słów kluczowych, może szybko trafić w TOP10. Po publikacji wpisu, robię jeszcze jeden myk w NDW, sekcja indeksowanie, posiada możliwość pobrania jako Google. Jest to przesłanie prośby o zaindeksowanie. Szczegóły mam zamiar opisać przy tekście o Google Search Console.

teksty pod SEO

Mam nadzieję, że wpis pomoże Ci w pisaniu prawidłowych treści i szybkiej indeksacji przez Google.